niedziela, 15 września 2013

Niedoszła wycieczka - relacja

Jak zapewne większość z Was się domyśliła, wspaniała ostatnia przedPorodem wycieczka zakończyła się spektakularną odmową współpracy ze strony naszego nowego samochodu. I tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że nasza cudowna Hondzia o kolorze wyschniętej, świeżo ściętej trawy jest samochodem wyjątkowym - no bo jak to, starsza od Saaba trzy lata służyła nam dzielnie ponad sześć długich lat, nie psując się, a nawet jak się psuła to jechała dalej. Ale nie, w przypadku luksusowego Saaba rzecz ma się zupełnie odwrotnie: to nic, że daliśmy go do liftingu tuż przed wycieczką wymieniając mu taką kasetkę, co dopala silnik. On po prostu lubi być zostawionym w spokoju, ewentualnie może jeździć po mieście. Wycieczki dalsze kończą się albo zwichnięciem kopytka [pamiętacie oponkę, prawda?] albo, tak jak teraz, kompletną odmową współpracy i powrotem do miasta na grzbiecie kolegi:

A zapowiadało się tak pięknie, akwarium, winnice, ocean i góry.. Nic to, trzeba tam będzie pojechać z małym Kacpromikiem :D
A po drodze odkryliśmy, że wzdłuż drogi numer 5 są bardzo ładne, sztuczne, jeziorka:

Saab już sprawny, ale teraz boimy się trochę wyruszać gdzieś dalej. Wiecie, nie ufamy już mu!! 







2 komentarze:

  1. No,no.Widzisz sam nie wiem jak to jest ale czasem jak samochód zmienia właściciela to zaczyna grymasić.Jak Kuba dostał starego Passata to ciągle mu się coś psuło.Raz nawet przecież jechałem do Pragi ,żeby mu kosztów zaoszczędzić.Gdy go sprzedałem to facet który go kupił( za pół darmo)zjawił się po jakimś czasie i nie mógł się nachwalić jaki to dobry samochód....coś chyba w tym jest bo Hondzia z kolei mi się popsuła...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, samochody samochody mają dusze! :D czasami czarne i płatają figle

    OdpowiedzUsuń