Super Aneciu sobie radzisz, ja jestem pod wielkim wrażeniem! Nie mając na miejscu żadnej pomocy, no oczywiście poza mężusiową, wrzucona w nowe srodowisko i obowiazki, uważam że i tak jesteś bardzo dzielna. A już nie powiem jak bardzo mnie cieszy i chyba nawet trochę zaskakuje Twoje zwariowanie na punkcie Kacperka :-) Super, to potwierdza, że nie taki wilk straszny...
No panowie wyglądają rewelacyjnie szczególnie na drugim zdjęciu.
OdpowiedzUsuńNo w końcu coś nowego, już myślałam, że porzuciliście tego bloga :)
OdpowiedzUsuńBuziaki, ewa
postaram się zrobic wpis o tym jak trudno łączyć pracę naukową z opieką nad małym dzieckiem :)
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy chcę wiedzieć... na razie się tylko domyślam ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że ciężko opiekę z małym dzieckiem łączyć nawet z pisaniem na blogu... ;-) Kiedy przyjeżdżacie? Wielce jestem ciekawa co u Was!
OdpowiedzUsuńzrobiłam nowy wpis :D a przyjeżdżamy 22 grudnia - może 23 wyskoczymy gdzieś na szybką przedGwiazdkę icacsowa?
OdpowiedzUsuńSuper Aneciu sobie radzisz, ja jestem pod wielkim wrażeniem! Nie mając na miejscu żadnej pomocy, no oczywiście poza mężusiową, wrzucona w nowe srodowisko i obowiazki, uważam że i tak jesteś bardzo dzielna. A już nie powiem jak bardzo mnie cieszy i chyba nawet trochę zaskakuje Twoje zwariowanie na punkcie Kacperka :-) Super, to potwierdza, że nie taki wilk straszny...
OdpowiedzUsuń